Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
&#8222;Żadna normalna dziewczyna nie zadarłaby z panem Wielka Gwiazda Kaulitz.&#8221; <--Silhouette-->

„Żadna normalna dziewczyna nie zadarłaby z panem Wielka Gwiazda Kaulitz.”

dodaję notkę, choć wątpie, czy ktoś wejdzie ją przeczytać. jeśli znajdę jutro ciut czasu - poinformuję Was dziewczyny ;* kompletnie nie mam czasu na myślenie o blogu, wstyd, ale przypomniałam sobie o jego istnieniu niedawno xd opowiadanie leży w odmętach usb, aktualnie są go 102 str. wordowskie i bardzo, bardzo za nim tęsknie :( no cóż... w razie gdybyś ktoś kiedyś przypadkiem tu wpadł:

16. „Żadna normalna dziewczyna nie zadarłaby z panem Wielka Gwiazda Kaulitz.”

Tom zgonił nas na środek pokoju i kazał usadzić się w kółeczku. Chyba naprawdę zależało mu na sprostowaniu tego, bo jego ton był taki, że żadne z nas nie miało ochoty mu się sprzeciwić. Pierwszy raz widziałam go z takim nastawieniem.
Boże, co za przedstawienie.
- Chcę, żebyśmy sobie wszyscy coś wyjaśnili.
- Ryana to nie dotyczy. Jak nie chcesz, nie musisz tu z nami siedzieć.- wtrąciła się Claudia i uśmiechnęła do chłopaka.
- Dzięki.- blondyn też się uśmiechnął i odmaszerował. Chwilę później drzwi pokoju zamknęły się za nim z cichym trzaskiem.
Zapadła cisza. Tom wpatrywał się to w Billa, to we mnie. Claudia wpatrywała się w kawałek podłogi tuż przed nią. Ja rzucałam ukradkowe spojrzenia na drzwi. Cisza.
- Dowiedziałem się dzisiaj ciekawej rzeczy.- rzucił Tom w stronę brata. Czarny odpowiedział mu krótkim spojrzeniem, zaraz potem ponownie wbił je gdzieś w przestrzeń. Za wszelką cenę chciał zachować dumę. – Wiesz jakiej?
- Nie obchodzi mnie to.- powiedział po chwili młodszy Kaulitz.
- Mnie za to bardzo.- odpowiedział od razu Tom.
- Mnie też.- dorzuciła Claudia.
Cała trójka spojrzała na mnie. Ja dalej zajęta byłam wpatrywaniem się w klamkę, modląc się w duchu żeby drzwi się otworzyły i żebym mogła stąd wyjść. Atmosfera wyraźnie się zagęściła.
- Andreas złapał Carol jak nas nie było i wyrzucił jej w twarz parę rzeczy. – Dredziaż od razu zaatakował.- Powiedział jej, że WSZYSCY – cokolwiek miałoby to znaczyć – ‘uważamy’, że Carol prosiła się o to, żebyś ją ‘tak’ traktował. I że to z jej strony żałosne i dziecinne. W skrócie mówiąc – dokończył szybko, bo brat najwyraźniej zamierzał mu przerwać – zrobił z Ciebie biednego BILLUSIA, który z miną księżniczki oczekuje, aż paskudna Carol Cię przeprosi! A Ty wtedy ewentualnie z wielką łachą powiesz, że spoko!! A, no i że my wszyscy temu przytakujemy. O co tu kurw…de chodzi, co ??!! Bo przepraszam bardzo, ale widocznie niedorozwinięty Tom Kaulitz ma jednak mózg wielkości penisa Geo i nie jest w stanie tego pojąć!!
Claudia prychnęła cicho śmiechem. Ja sama się od tego powstrzymywałam
Tom siedział z niepewną miną i wpatrywał się w Billa. O dziwo, Bill wpatrywał się w Toma.
- No i co z tego, że Andreas tak powiedział?- spytał, moim zdaniem trochę głupio, Czarnowłosy.
- To z tego, że wydaje mi się, że to TY kazałeś mu to powiedzieć.- oświadczył Dredziaż splatając ręce na piersi i nie spuszczając wzroku z bliźniaka.
- Masz na to jakieś dowody?- syknął Bill, ale dla nas już było jasne. Kaulitz nie był takim dobry aktorem.
- To…. To było... nie spodziewałem się tego po Tobie. I w tym momencie wolałbym nie być Twoim bratem. Nie myślałem… nie wiedziałem, że potrafisz zrobić coś takiego… mi.- powiedział trochę zdruzgotany Mop i pokręcił głową, wpatrując się w brata z niedowierzaniem.
Nie bardzo zrozumiałam ostatnie zdanie Toma, ale wstałam i nie patrząc na nikogo, wyszłam z domku. Powoli ruszyłam w stronę brzegu, naciągając kaptur bluzy na głowę. Chwilę później za mną rozległo się kolejne trzaśnięcie drzwiami i w nieskazitelnej ciszy słychać było tylko odgłosy osoby, która zmierzała teraz w przeciwną stronę.
Sama nie wiem czego się spodziewałam – powiedziałam sama sobie, siadając na piasku i wciskając ręce głęboko do kieszeni bluzy.
Nie wiem co on chciał tym osiągnąć. Że przestanę się do niego odzywać? Możliwe. A może podoba mu się Claudia i nie chciał, żeby Tom przez dobre stosunki ze mną miał z nią bliski kontakt? Nie no, to bez sensu. On nie zwraca na nią większej uwagi… A może kazał to powiedzieć Andreasowi bo… no właśnie, bo co?!
Po cholerę Ci to było, co Kaulitz?- powiedziałam nieświadomie na głos, ale nikt oczywiście mi nie odpowiedział, chociaż przez chwilę miałam dziwne uczucie, że ta odpowiedź przyjdzie właśnie teraz…
Zadarłeś z naprawdę nieodpowiednią osobą Kaulitz… A może właśnie się o tym przekonałeś…?
Wróciłam z powrotem do domku, gdzie zastałam Claudię i Toma siedzących na fotelach naprzeciwko siebie i śmiejących się z czegoś.
- Carol…- blondynka zaczęła podnosić się z fotela, ale zatrzymałam ją.
- Przepraszam Tom. Przepraszam, że… że tak pomyślałam. Że pomyślałam, że naprawdę mogłeś tak… no wiesz. Głupio mi.- podeszłam do chłopaka i cmoknęłam go w policzek.
- Za takiego buziaka to chyba poproszę Billunię, żeby zrobił to jeszcze raz.- roześmiał się chłopak.
-Ja… ja wiem, że żadna normalna dziewczyna nie zadarłaby z panem Wielka Gwiazda Kaulitz. Ale po prostu… powiedzmy, że starałam się traktować Was jak normalnych… trochę równych sobie. Ale ON chyba woli być tym, kim ‘wszyscy’ myślą, że jest...- wzruszyłam ramionami i oddaliłam się w stronę pokoju, pozostawiając oboje w wyraźnym zakłopotaniu.

Przez kolejne dwa dni wszyscy na chama i na wszystkie inne rzeczowniki związane ze zmuszaniem kogoś do czegoś, próbowali zmusić mnie do przebywania w jednym pomieszczeniu bądź też na jednej przestrzeni z Panem B., bliżej znanym jako Billunię bądź też podłego Gada Kaulitza. Jak można stwierdzić po powyższym opisie - było wesoło.
A tak całkiem poważnie, to spędziliśmy dwa długie dni totalnego lenistwa, w których oprócz leżenia plackiem na plaży, dokarmiania raka płuc i nabijania ilości procentów we krwi, nie robiliśmy nic konkretnego… Niestety nadszedł w końcu niechciany ostatni wieczór. Niechciany nawet dla mnie, chociaż tak się wzbraniałam z pojawieniem się na tej wyspie. Było mi dobrze z tymi ludźmi, było mi dobrze nie robiąc nic oprócz oddychania i leżenia w najpiękniejszym miejscu na Ziemi. Niestety ostatni wieczór nadchodził nieubłaganie, a my dalej nie mieliśmy co do niego planów. Chcieliśmy to jakoś `ładnie` zakończyć… I o tym właśnie dyskutowaliśmy przy śniadaniu, który właściwie powinien być obiadem, bo dobijała 14 kiedy udało nam się dotrzeć do kuchennego stołu.
- Co powiecie na ognisko? Wiem, że to takie… no ale nie mam lepszego pomysłu. - powiedziała Claudia, wsypując sobie płatki do miski i zalewając je mlekiem.
- Mam pomysł. Pójdę do najbliższej wioski i zrobię zakupy… tutaj cały prowiant się prawie skończył… - oświadczył nam Tom, wsypując sobie płatki prosto do gardła i tam zalewając je mlekiem.
- Masz zamiar iść z buta? - zapytałam, patrząc na niego dziwnie.
-No… a co? - Dredziaż zrobił zdziwioną minę, jakby zapieprzanie 8 km było jego codziennym zajęciem.
- Nie no nic. - roześmiałam się i odebrałam mu z rąk opakowanie z płatkami.
- Więc tak… Tom idzie na zakupy, zaraz Ci robimy listę. A my pozbieramy drewienka na ognisko i przygotujemy całą resztę… zgoda? - podsumowała blondynka, przeciągając się i tłumiąc ziewnięcie.
- Super. – skwitowałam i położyłam głowę na stole. – Obudźcie mnie za dwie godziny.
- O nie nie Carol, do roboty! Znajdź Billa i powiedz mu, że zaraz idziemy zbierać gałęzie…
Rzuciłam jej twarde spojrzenie.
- Ryan możesz iść poszukać Billa? – Claudia zwróciła się do blondyna, wstając.
- Jasne, już idę. – chłopak uśmiechnął się i opuścił chatę.
Dziewczyna obdarzyła mnie jadowitym spojrzeniem.
- No co? – wzruszyłam ramionami, wyłowiłam z paczki kilka ulubionych płatków i też wstałam. – Jak będziesz wychodzić to mnie zawołaj.

Przez kolejne dwie godziny składowaliśmy gałęzie w starannie wybranym przez Claudię miejscu. Tom jak wyszedł, tak jeszcze nie wrócił.
- Gdzie on jest…? Dwie i pół godziny… Nie trzeba go było puszczać samego. – Claudia pokręciła głową i przysiadła na zebranym drewnie.
- Wróci. 8 km to nie taka krótka trasa. – roześmiałam się i usiadłam obok niej.
- No zobaczymy…- dziewczyna podniosła się i zniknęła w drzwiach domku.
Wpatrywałam się chwilę jak między zaroślami ukazała się sylwetka Czarnego, który podskakiwał i trzymał się za tyłek, wrzeszcząc coś niezrozumiale. Ryan szedł za nim i zaśmiewał się w najlepsze.
- Dzieci. – mruknęłam i pokręciłam głową
Nagle z przeciwnej strony, gdzieś z oddali, zaczęła dobiegać mnie czyjaś piosenka wywrzaskiwana na jakąś bliżej niesprecyzowaną melodię. Brzmiała mniej więcej tak:

„Z drogi śledzie, z drogi śledzie,
Tomuś na rowerze jedzie
Nie ma mózgu, ma peniska
I na głowie dwa dredziska!”


Głos i jego właściciel byli coraz bliżej, słowa były jeszcze bardziej wyraźne:

„Tomuś słodki, Słodki Tomuś
Jak ciasteczko ino schrupać
I ma brata Billa - luja
Co mu Bóg dać nie chciał chu…!”


W tym momencie Tom wjechał na plażę. Wjechał, bo siedział na różowym rowerze z bagażniczkiem, chorągiewką i takimi wiszącymi kokardkami na kierownicy. Niestety rower jak to rower, po piasku nie jeździ, toteż Tomuś zdążył tylko krzyknąć, zanim rowerek gwałtownie zahamował i zrzucił z siebie jeźdźca, który przekoziołkował trochę i wylądował na piasku w dziwnej pozycji.
- Tom, nic Ci nie jest?! – krzyknęłam i zaczęłam biec w stronę chłopaka.
Tom siedział i masował sobie krocze. Mamrotał coś przy tym czule:
- Moje biedactwo, no już, tatuś Cię pomasuje i będzie dobrze…
Przestałam iść i zaczęłam się śmiać. Dred kontynuował:
- No Dżordż kur*a, w chu*a sobie lecisz?! Wstawaj chłopaku, nie bądź mięczakiem…!– teraz Dredziaż wyraźnie się… zdenerwował, delikatnie mówiąc.
Biedny… Dżordż.
- Yyy… Tom? W porządku? – pomogłam mu wstać i razem zebraliśmy porozrzucane siatki z jedzeniem, butelkami itd.
- Jasne. Widziałaś mojego rumaka? – machnął ręką na rower, który leżał teraz w bezładzie, z powyginanymi kółkami.
- Ta… fantastyczny. – roześmiałam się i powoli ruszyliśmy w stronę domku.
- Kupiłem coś specjalnego. Ah no i wpadłem na pewien pomysł. – oznajmił mi Tom, wyraźnie z siebie zadowolony.
- A ten pomysł to pod wpływem tej jakże artystycznej piosenki?
- Podobały Ci się słowa? Może by był z tego kolejny hit Tokio Hotel… - oboje się roześmialiśmy i weszliśmy do domku.
- Tom, wreszcie! Już się zaczynałam… no nie ważne. Kupiłeś wszystko? – Claudia siedziała w kuchni.
- Taaa… wszystko. – puścił do niej oczko i odstawił reklamówki na stół.
- Czy ja o czymś nie wiem? – zapytałam, patrząc to na jedno to na drugie.
- Możliwe, ale nie musisz o wszystkim wiedzieć, prawdaaaa? Dredziaż wziął mnie za rękę i wyprowadził z kuchni. - Idź powiedz tamtym, że już nam tego drewna wystarczy, chyba, że Bill ma zamiar zrobić stos i Cię na nim spalić, mała wiedźmo.
- Jak zwykle ja! – założyłam ręce na piersi i spojrzałam na niego spod byka, ale posłusznie wymaszerowałam na zewnątrz.
Tam usiadłam obok zebranego drewna, nie mając zamiaru szukać Gila i Ryan’a, więc zajęłam się twórczym wpatrywaniem w piasek, nieświadomie nucąc pod nosem piosenkę Toma. Wpada w ucho cholerstwo. Kto wie, może i byłby z tego hit dla TH…

***

trochę chyba długa. no cóż, tak naprawdę od następnej notki wszystko się rozwija...



carol 18/10/2009 21:34:24 [Powrót] skomentuj.



masz świetny szablon ;0
czemu Cię nie ma? czy tokiohotelowscy fani się wykruszają? Dziwne wygląda to jakby tak zupełnie bez pożegnania po prostu przeszło Ci całe TH
:( :(
fertig 24/03/2010 16:45:33
| brak www IP: 95.49.52.44

A ja bardzo chetnie:)
Bosko;*
Sara 28/11/2009 18:04:53
| brak www IP: 83.29.152.64

KIedy następna??
Karolajna 2/11/2009 20:56:47
| brak www IP: 77.45.47.41

Prawdę powiedziawszy, najbardziej podobała mi się końcówka, bo się na niej uśmiałam. xD Świetna notka, pozdrawiam. ;]
Melissa. 25/10/2009 19:54:12
| brak www IP: 79.184.91.56

No nareszcie :D ciesze się bardzo :d
the-perfekt-life 19/10/2009 20:26:47
| brak www IP: 83.20.120.89